Nie było mnie tu przez weekend, ponieważ nawet nie miałam czasu żeby zajrzeć. Ale jestem cała i zdrowa i stwierdzam, że wykorzystałam ten czas wspaniałe! Ale o tym potem :)
Ostatnio zamiast książki oglądnęłam sobie film i nie żałuję. Chociaż pierwsze chciałam przeczytać książkę, w sumie i tak to zrobię tylko pierwsze muszę ją kupić. Więc "Love, Rosie" - przepiękny film, chyba każdy się ze mną zgodzi, kto oglądał, a kto nie - włączać! :) Cudowna historia opowiadająca o przyjacielskiej miłości, która przerodziła się w tą prawdziwą miłość, której każdy z nas oczekuje, bądź już ma. Jeśli ktoś ma, zazdroszczę! Mimo, iż zazdrościć się nie powinno.
Zapewne bardziej wzruszy mnie książka, ale tu też się popłakałam. No bo jak to nie? W końcu jestem cholerną romantyczką i marzycielką. Niestety lub stety....
W dodatku aktor niczego sobie, mógłby mi spaść taki z nieba, haha! :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz