Słońce powoduje u mnie niechęć do nauki, to udowodnione. Zamiast siedzieć nosem w książkach wolałabym poczytać, zrobić listę co muszę kupić, powystawiać rzeczy na sprzedaż, ba! Jest tego masa do zrobienia!
Nawet poszłabym pobiegać, czy pojeździć na rowerze, cokolwiek. Najchętniej wybrałabym się w podróż, zahaczyła i zdobyła jakiś szczyt. Jest tyle rzeczy do zobaczenia!
Marzą mi się już wakacje i nie ukrywam tego....mimo, iż lubię coś wciąż robić :)
W tamtym roku wybrałam się z rodzicami i bratem w Bieszczady, myślałam, że to nas trochę zintegruje jednak nieco się myliłam, cóż bywa i tak, jakoś mi to nie przeszkadza...
No ale podróż sama w sobie wspaniała :)
Fajny domek nad rzeką, spokój, las, miejscówa i tania i godna polecenia, czułam się jak w domu!
Wróć - tam gdzie mama tam też dom, pewnie dlatego! :)
Zwiedziliśmy trochę gór, przejechaliśmy się kolejką wąskotorową, z hakiem płynęliśmy nad Soliną statkiem, co jarało mnie za pierwszy razem, po paru już jedyne co to chce się tam spać, tym bardziej jeśli jesteś zamknięty jak w jakiejś puszcze. A przepraszam, jedyne co mnie wtedy interesowało to mulatka, która siedziała przede mną z dwójką rodziców i ich synem, i nie wiem czy była adoptowana, czy skąd się urwała, ale wyglądali tak szczęśliwie, że takiej bliskości i miłości w rodzinie można pozazdrościć.
Uratowało mnie to, że popływaliśmy, poopalaliśmy się i pochodziliśmy po zaporze a ja zakupiłam sobie najwspanialszy kapelusz, haha! :D A ile zachodu z nim było, bo nie odpuściłam i musieliśmy po niego wrócić :) Czego się nie robi dla dzieci!
A ja co...kolejny dzień nauki. Rzygam już tym! Ale już bliżej, niż dalej... :) Będzie pięknie!









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz