music

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Prywata Sandy :)

Dobra, większość osób zauważyła, że schowałam się trochę w cień. Tak mi się lepiej żyje. Dalej jestem tym samym człowiekiem co nie raz ma ADHD, śmieje się bez powodu, opowiada głupie żarty i robi je, bardzo dużo gada, dużo przeklina, krzyczy, śpiewa, tańczy, robi wszystko co się nasunie, tryska energią (no może teraz wyładowałam swoje akumulatory i jest słabo)...ale tak, to dalej ja. I wciąż każdego dnia myślę pozytywnie i cenię sobie każdą chwilę. I tak, kocham ludzi którzy są ze mną. Uwielbiam to co robię i mam bardzo dużo planów na życie, które wiem, że się powiodą.
Wolę po prostu siąść na spokojnie z książką, pojeździć na rowerze. Kurde, nie wiem co się ze mną dzieje, ale spoko...nie staję się jakimś pustelnikiem, mimo iż samotnikiem mogę siebie nazwać. Każdy jest tak naprawdę samotny. Miałam o tym ostatnio wypracowanie i napisałam w nim: "tak naprawdę nikt nie jest samotny, przecież w każdym momencie możemy przywołać w pamięci chwile z życia, ludzi nam bliskich.". A teraz sama sobie przeczę, człowiek bardzo często zmienia zdanie. A kobieta to już w ogóle, więc się tym nie przejmuje, bo mi wolno :)

Dziś była przeokropna burza. Jeszcze niedawno wyłączałam wszystko z gniazdka, telefon i chowałam się pod kołdrą prosząc Boga, by przeszło. To nie jest śmieszne...bo trzęsłam się ze strachu jak jakiś tchórz.
A teraz? Polubiłam burzę, deszcz, wiatr. Natura jest potężna i kocham ją bezgranicznie.

I nastało zimno. Zakładamy kaptury! :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz