W sobotę zrobiłyśmy z Kaśką przepiękny szlak, nie był on przypadkowy. Gdy byłam pierwszy raz w Zakopanem pamiętam urywki, te najpiękniejsze...zresztą jak zawsze chodzę głową wysoko w chmurach :) No więc parę lat po tym, rok temu w październiku poszłam tą samą trasą i..się w niej na nowo zakochałam. Tak zatęskniłam, że od razu powiedziałam Kaśce którym szlakiem idziemy i już w sobotę maszerowałyśmy. Katarzyna też bardzo doceniła i raz po raz wzdychała jak pięknie. Ciesze się, że przyczyniłam się do kolejnej miłości hahaha :D
Nie ma co porównywać dwóch wyjazdów. Całkiem inna pogoda, inne widoki, inni ludzie, inne doświadczenia, uczucia, emocje. Zawsze wracam z czym innym w sercu, więc nie mogłabym równać ze sobą żadnego szlaku.
A wtedy było trochę zimowo :)
Siklawa :)
Dolina Pięciu Stawów :)
Dlaczego pokochałam tak bardzo Dolinę Pięciu Stawów? Bo można tam dotknąć nieba :) To najpiękniejsze zdjęcie Tatr :)
W drodze powrotnej....
A że na szlaku było bardzo mało osób, trafiliśmy do magicznego miejsca, w którym było słychać bicie swojego serca. Kompletna pustka, cisza, magia...
Zdjęcia to coś cudownego. Czuję się jakbym była teraz w tym miejscu :)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz